Kiedy mam pod ręką sporo cukinii, dojrzałych pomidorów i czerwonej papryki, jednym z moich ulubionych sposobów na ich wykorzystanie jest domowa salsa warzywna. Robię od razu większą porcję, ponieważ świetnie nadaje się do przełożenia do słoików i pasteryzacji.
Najczęściej wykorzystuję ją później jako szybki sos do spaghetti, ale możliwości jest znacznie więcej. Pasuje do innych makaronów, pulpetów, zapiekanek i pizzy, a bardzo dobrze sprawdza się również jako sos do gołąbków.
Podstawą mojej salsy są cukinia, pomidory i spora ilość czerwonej papryki. Doprawiam ją ziołami, słodką i ostrą papryką, a do tego dorzucam niewielką ilość papryki wędzonej. Ten ostatni składnik nie zmienia salsy w sos barbecue, ale daje jej ciekawszy i trochę głębszy aromat.
To również jeden z tych przepisów, przy których naprawdę warto wyciągnąć największy garnek z szafki. Warzyw jest sporo, ale po ugotowaniu i odparowaniu całość znacznie zmniejsza swoją objętość.
Dlaczego salsa, a nie zwykły sos pomidorowy?
Mógłbym nazwać ten przepis po prostu sosem do spaghetti, ale byłoby to trochę niesprawiedliwe wobec zawartości garnka.
Cukinia stanowi największą część warzyw, ale mamy tutaj również dużo pomidorów i aż kilogram czerwonej papryki. Każde z tych warzyw pełni trochę inną rolę. Cukinia daje konsystencję i objętość, pomidory smak i kwasowość, a czerwona papryka słodycz, aromat i kolor.
W rezultacie otrzymuję gęsty sos warzywno-pomidorowy, który traktuję jako bazę. Dopiero po otwarciu słoika decyduję, co zrobię z nim dalej. Jednego dnia będzie spaghetti, drugiego pulpety w sosie, a przy kolejnej okazji salsa wyląduje na gołąbkach.
Jakich pomidorów używam?
Najlepsze są dla mnie dojrzałe, mięsiste pomidory.
Bardzo dobrze sprawdzają się pomidory typu Lima. Mają dużo miąższu i stosunkowo niewiele wody, dzięki czemu później nie muszę tak długo odparowywać sosu.
Jeśli mam dobre malinówki, również chętnie je wykorzystuję. Trzeba tylko pamiętać, że zwykle zawierają więcej soku, więc gotowanie może potrwać trochę dłużej.
Pomidory obieram ze skórki. Nacinam je delikatnie na krzyż, zalewam wrzątkiem, a po chwili przekładam do zimnej wody. Po takim zabiegu skórka zazwyczaj schodzi bez większego oporu.
Można oczywiście powiedzieć, że przecież później wszystko będzie blendowane. To prawda, ale nawet rozdrobnione kawałki skórki potrafią być wyczuwalne w gotowym sosie. Wolę więc poświęcić kilka dodatkowych minut i pozbyć się ich wcześniej.
Jak przygotowuję cukinię?
Najmniej pracy mam z młodą cukinią. Dokładnie ją myję, odcinam końcówki i kroję razem ze skórką. Duże, mocno wyrośnięte cukinie również można wykorzystać. Jeżeli skóra zrobiła się już twarda, obieram ją. Usuwam także miękki środek z dużymi pestkami. Dopiero po takim przygotowaniu ważę warzywo.
Do przepisu wykorzystuję 2 kg oczyszczonej cukinii. Nie trzeba szczególnie przejmować się kształtem kawałków. Warzywa będą długo gotowane, a później blendowane.
Czerwona papryka robi tutaj sporą różnicę
Na 2 kg cukinii wykorzystuję 1 kg czerwonej papryki. To niemało, ale właśnie dzięki niej salsa nabiera znacznie ciekawszego charakteru. Papryka wnosi naturalną słodycz, aromat i intensywniejszy kolor.
Zdecydowanie wybieram tutaj paprykę czerwoną. Zielona ma zupełnie inny charakter i mogłaby wprowadzić niepotrzebną goryczkę. Paprykę przekrawam, usuwam gniazda nasienne oraz białe części znajdujące się wewnątrz i kroję na mniejsze kawałki.
Odrobina wędzonej papryki
To jeden z dodatków, który odróżnia moją wersję od najprostszych sosów z cukinii. Oprócz zwykłej słodkiej i ostrej papryki dodaję łyżeczkę papryki wędzonej. Nie więcej. Chcę, żeby jej aromat był delikatnie wyczuwalny gdzieś w tle, a nie zdominował cały garnek. Salsa nadal ma smakować pomidorami, cukinią i świeżą papryką. Taka niewielka ilość wędzonej papryki szczególnie dobrze sprawdza się później, kiedy używam sosu do mięsa, pulpetów albo gołąbków.
Ile cukru dodaję?
Tutaj nie trzymam się jednej liczby z aptekarską dokładnością.
Zaczynam od 180 g cukru, a pod koniec gotowania próbuję sosu. Jeśli pomidory są mocno kwaśne, mogę zwiększyć ilość do około 220 g. Nie chcę jednak, żeby salsa zrobiła się przesadnie słodka. To nadal ma być sos warzywny, a nie domowy ketchup.
Podobnie postępuję z ostrą papryką. Najpierw daję jej mniej, a później ewentualnie dokładam. Z octem postępuję inaczej. Jeżeli przygotowuję całą porcję przeznaczoną do słoików, dodaję pełne 85 ml octu przewidziane w przepisie.
Dokładne proporcje oraz cały sposób przygotowania zebrałem poniżej.
Domowa salsa z cukinii, pomidorów i papryki
6-7
słoików po 500 ml40
minutes2
godziny300
kcalGęsta domowa salsa przygotowana z cukinii, dojrzałych pomidorów i czerwonej papryki, doprawiona ziołami oraz niewielką ilością wędzonej papryki. Wykorzystuję ją jako sos do spaghetti, makaronów, gołąbków, pulpetów, zapiekanek i innych dań.
Składniki
2 kg oczyszczonej cukinii
1,3 kg dojrzałych pomidorów, najlepiej Lima lub malinowych
1 kg czerwonej papryki
250 ml oleju roślinnego lub oliwy z oliwek
85 ml octu spirytusowego 10%
180–220 g cukru
2 płaskie łyżki soli
1 łyżka ziół prowansalskich
1 łyżeczka suszonego oregano
2 łyżeczki słodkiej papryki
1 łyżeczka wędzonej papryki
1–2 łyżeczki ostrej papryki
około 1/3 łyżeczki świeżo zmielonego czarnego pieprzu
Przygotowanie
Pomidory nacinam na krzyż, sparzam wrzątkiem i zdejmuję z nich skórkę. Kroję na mniejsze kawałki.
Paprykę przekrawam, usuwam gniazda nasienne oraz białe części i kroję w kostkę.
Młodą cukinię dokładnie myję i kroję razem ze skórką. Z dużych cukinii usuwam twardą skórę oraz środek z dużymi pestkami. Odważam 2 kg przygotowanego warzywa.

Cukinię, pomidory i paprykę przekładam do dużego garnka z grubym dnem. Dodaję sól i dokładnie mieszam. Jeżeli mam czas, zostawiam warzywa na około godzinę, żeby zaczęły puszczać sok.

Garnek ustawiam na niewielkim ogniu. Gotuję warzywa bez przykrycia, regularnie mieszając. Powinny całkowicie zmięknąć, a spora część wody musi odparować. Zwykle zajmuje to około 1–1,5 godziny.
Miękkie warzywa blenduję. Nie muszę uzyskiwać idealnie gładkiego kremu. Wolę pozostawić salsie odrobinę struktury.
Dodaję olej lub oliwę, zioła prowansalskie, oregano, słodką, ostrą i wędzoną paprykę oraz świeżo zmielony pieprz.

Wlewam 85 ml octu spirytusowego 10% i dodaję 180 g cukru. Dokładnie mieszam i próbuję. Jeśli sos jest dla mnie zbyt kwaśny, stopniowo zwiększam ilość cukru do około 220 g.
Gotuję całość jeszcze około 25–30 minut bez przykrycia, regularnie mieszając. Po zblendowaniu salsa jest znacznie gęstsza i łatwiej może przywrzeć do dna.
Gorącą salsę przekładam do czystych, wyparzonych słoików, pozostawiając około 1,5–2 cm wolnego miejsca. Dokładnie wycieram ranty i zakręcam słoiki.
Dno dużego garnka wykładam ściereczką. Ustawiam słoiki tak, aby się ze sobą nie stykały, i nalewam gorącą wodę mniej więcej do 3/4 ich wysokości.
Słoiki o pojemności 500 ml pasteryzuję około 20 minut, licząc czas od momentu, gdy woda zacznie spokojnie wrzeć.
Ostrożnie wyjmuję słoiki i ustawiam na ręczniku do całkowitego wystygnięcia. Po wystudzeniu sprawdzam zakrętki. Powinny być wklęsłe i nie mogą klikać po naciśnięciu.
Wskazówka: po otwarciu słoik przechowuję w lodówce i wykorzystuję w ciągu kilku dni.
Najprostszy sos do spaghetti
To zastosowanie jest chyba najbardziej oczywiste. Uwielbiam makarony, kluski i całą tę mączną rodzinę, niezależnie od tego, jak kto je nazywa.
Kiedy potrzebuję szybkiego obiadu, podsmażam na patelni drobno pokrojoną cebulę. Pod koniec dodaję świeży czosnek, a następnie wlewam salsę. W tym czasie gotuję makaron. Na talerzu mogę dorzucić trochę parmezanu, świeżej bazylii albo oregano i właściwie mam gotowy obiad.
Jeśli chcę przygotować bardziej konkretną wersję, wcześniej podsmażam mięso mielone z cebulą i czosnkiem. Dopiero wtedy dodaję salsę i pozostawiam wszystko razem na małym ogniu przez kilka minut.
Właśnie dlatego nie dodaję cebuli i czosnku bezpośrednio do salsy. Wolę zrobić to później, podczas przygotowywania konkretnego dania. Dzięki temu zawartość słoika pozostaje bardziej uniwersalna.
Salsa z cukinii do gołąbków
To zastosowanie naprawdę warto zapamiętać a podsunęła mi je moja mama. Salsa świetnie sprawdza się jako sos pomidorowo-warzywny do gołąbków. Ma już pomidory, paprykę, zioła i odpowiednią konsystencję. Najprościej przełożyć ją do rondelka i podgrzać. Jeżeli jest zbyt gęsta, dolewam trochę bulionu.
Mogę również zrobić łagodniejszą wersję. Do gorącego sosu dodaję odrobinę śmietanki i dokładnie mieszam. Powstaje wtedy kremowy sos pomidorowo-warzywny, który bardzo dobrze współgra z kapustą i farszem.
Właśnie przy gołąbkach daje o sobie znać niewielki dodatek wędzonej papryki. Nie dominuje, ale sprawia, że sos ma trochę więcej charakteru.
Salsa do pulpetów
Zamiast przygotowywać osobny sos pomidorowy do pulpetów, również mogę sięgnąć po słoik salsy. Pulpety najpierw obsmażam albo piekę, a następnie przekładam do podgrzanego sosu. Duszę wszystko razem przez kilkanaście minut.
Jeżeli salsa jest zbyt gęsta, dodaję trochę bulionu. Tutaj również mogę dorzucić świeży czosnek, oregano, bazylię albo chili. Wszystko zależy od tego, w którą stronę chcę poprowadzić smak dania.
Czy można wykorzystać ją do pizzy?
Przez kilka lat pracowałem jako pizzer i kręciłem pizzę z własnym, autorskim sosem pomidorowym, dlatego do pizzy zdecydowanie wolę sos przygotowany specjalnie do tego celu. Mam na niego swój sprawdzony przepis i przy pizzy pozostaję mu wierny.
Nie oznacza to jednak, że salsa z cukinii zupełnie się tutaj nie sprawdzi. Jeśli po przygotowaniu obiadu zostanie mi pół słoika i akurat robię pizzę, spokojnie mogę ją wykorzystać zamiast wyrzucać.
Salsa jest jednak bardziej warzywna i zazwyczaj rzadsza od mojego sosu do pizzy. Dlatego najpierw przekładam ją na szeroką patelnię i przez kilka minut odparowuję. Mogę też dodać trochę oregano lub bazylii, żeby przesunąć jej smak bardziej w stronę pizzy.
Nie jest to mój sos do pizzy, ale jako sposób na wykorzystanie resztki salsy sprawdza się bardzo dobrze. A dobrego sosu przecież szkoda zmarnować. 🍕
A może szybkie leczo?
W salsie mam już trzy składniki, które doskonale pasują do leczo: cukinię, paprykę i pomidory. Wystarczy więc podsmażyć cebulę z kiełbasą, dodać salsę i wszystko razem podgrzać. Jeżeli mam pod ręką dodatkową świeżą paprykę albo cukinię, kroję je i również wrzucam na patelnię.
Nie jest to oczywiście klasyczne leczo przygotowywane od początku, ale kiedy zależy mi na szybkim obiedzie, takie rozwiązanie bardzo dobrze się sprawdza.
Jak gęsta powinna być salsa?
Nie próbuję zrobić z niej koncentratu pomidorowego. Po wystygnięciu salsa jeszcze trochę zgęstnieje, dlatego kończę gotowanie, kiedy jest minimalnie rzadsza od konsystencji, którą chcę ostatecznie uzyskać.
Nie przywiązuję się też przesadnie do czasu podanego w przepisie. Cukinie potrafią bardzo różnić się zawartością wody. Podobnie jest z pomidorami. Mięsiste Lima zachowają się inaczej niż bardzo soczyste malinówki.
Jeżeli salsa jest zbyt rzadka, po prostu gotuję ją dłużej bez przykrycia. Najważniejsza jest konsystencja zawartości garnka, a nie wskazówka zegara.
Jak pasteryzuję salsę w słoikach?
- Gotową salsę przekładam do słoików, kiedy jest jeszcze bardzo gorąca.
- Zostawiam około 1,5–2 cm wolnego miejsca, dokładnie wycieram ranty i zakręcam.
- Na dnie dużego garnka układam ściereczkę, a następnie ustawiam na niej słoiki tak, żeby nie stykały się ze sobą. Wlewam gorącą wodę mniej więcej do 3/4 ich wysokości.
- Doprowadzam wodę do spokojnego wrzenia i od tego momentu pasteryzuję słoiki 500 ml przez około 20 minut.
- Po pasteryzacji ostrożnie je wyjmuję i ustawiam na ręczniku.
- Kiedy całkowicie wystygną, sprawdzam zakrętki. Wieczko powinno być wklęsłe i nie może klikać po naciśnięciu palcem.
- Jeżeli któryś słoik się nie zamknął, wkładam go do lodówki i wykorzystuję jako pierwszy.
Jeden słoik, wiele możliwości
To właśnie najbardziej podoba mi się w tej salsie. Nie przygotowuję sosu, który później mogę wykorzystać wyłącznie do jednego konkretnego dania. Dostaję uniwersalną bazę warzywną, której ostateczny smak mogę zmienić już podczas przygotowywania obiadu.
Mogę dorzucić mięso mielone i zrobić spaghetti. Mogę podgrzać salsę i polać nią gołąbki. Mogę wrzucić do niej pulpety, wykorzystać do zapiekanki, odparować na pizzę albo potraktować jako punkt wyjścia do szybkiego leczo.
A przy okazji za jednym zamachem wykorzystuję 2 kg cukinii, ponad kilogram pomidorów i kilogram czerwonej papryki. I właśnie takie przepisy lubię najbardziej. Trochę pracy przy dużym garnku, a później wystarczy sięgnąć po słoik i połowa roboty przy obiedzie jest już zrobiona. 🍅🥒🌶️



